Teksty, 2010

PIOTR MAKOWSKI – NA BEKSTEJDŻU
Tekst ukazał się przy okazji wystawy "Fragmenty malarstwa"
w galerii Jesionowa 4/3 w Gdańsku
25.06.2010

http:/www.jesionowa.art.pl

Kim jest Piotr Makowski?

- Studentem architektury na Politechnice Gdańskiej. Warte zapamiętania, dla poszerzenia kontekstu.
- Studentem Wydziału Malarstwa na gdańskiej ASP. Załóżmy przewrotnie, iż to bez znaczenia, wszak na wystawie tej nie prezentujemy malarstwa!
- Artystą, malarzem – czytaj dalej…

Jaki jest Piotr Makowski?

- Skupiony, skoncentrowany na „tu i teraz”.
- Świadomy znaczenia i wagi „tam i wtedy”.
- Nad-aktywny tytan pracy o twórczym ADHD. Nad-produktywność w tym przypadku jednak znajduje się w proporcjonalnej relacji do jakości artystycznych „produkcji”.

Co takiego widzi Piotr Makowski?

- Ma trójkątne oczy, więc też widzi na trójkątno. Z jakże nudnie prostokątnym płótnem radzi sobie dzielnie – t r ó j k ą t n i ą c je totalnie!
Działania te, które określić można mianem strukturalnych, niektórym odbiorcom mogą sprawić nie lada problem. Jest w tym także urokliwa konsekwencja; szczerość wzajemnej przyjaźni i zaufania artysty do dynamiczności, wieloaspektowości, wielopoziomowości tej z pozoru zwyczajnej figury geometrycznej – Trójkąta właśnie. Jak trudno jest jednak dzisiejszemu odbiorcy odseparować swoją percepcję od otaczającej go rzeczywistości, tej bezpośrednio percypowanej, jak i tej symbolicznej niejako, zawartej w obrazach pamięci – wszyscy pragniemy symulakrów! Piotr Makowski jednak nie oszukuje. Jest bezpośredni i lojalny wobec tego, kto sytuuje się naprzeciw jego obrazu.
Tworząc kolejne prace wychodzi od owej nudy prostokątności płótna – bawi się nim, przekształca, przemienia w atrakcyjną wizualnie, przekonującą w wyrazie i konsekwencji – estetyczną jakość – której kluczem do kompozycji jest przede wszystkim ów upodmiotowiony niemalże trójkąt. Nie należy jednak dać się zwieść raz ustalonej, przypisywanej następnie bezrefleksyjnie szufladce – wszak zwłaszcza w najnowszych pracach, artysta celowo i przewrotnie dokonuje częściowego rozbratu z trójkątem. Nie boi się żadnej techniki, ani transgresji jakościowych, które oddziałują zarówno elementem zaskoczenia, jak i cichą spójnością. Tradycyjnie akryl, olej występują w towarzystwie płótna, ale dołącza niekiedy do nich i raster; akwarele, tusze dobrze czują się przy kompanii papieru, ale ich miejsce zajmuje czasem olej dając zaskakujące efekty; wreszcie grafika – serigrafia przede wszystkim – w większości monochromatyczna, ale zdarza się tu także eksploracja barwna. Artysta nie przystaje ani na chwilę w poszukiwaniach, bada, empirycznie niemalże sprawdza możliwości danej techniki artystycznej, przekracza ich utarte, ustalone arbitralnie granice.

Gdzie można spotkać Piotra Makowskiego?

- Na bekstejdżu. Ktoś powie: jeszcze czas – młody artysta przygotowuje się dopiero na wejście na >scenę< sztuki. Tyle, że On jest już gotowy. To w pełni ukształtowany światopoglądowo i „teoretycznie” artysta, którego strategię określić można nade wszystko w kategorii poszukiwania, eksplorowania, doświadczania, odbierania, percypowania i twórczego przekształcania.

- Bekstejdż w przypadku Piotra Makowskiego to raczej świadomy wszelkich konsekwencji wybór. Rezygnacja z pojmowania sztuki, jako dziedziny społecznie zaangażowanej, radykalnej w środkach wyrazu i przekazie – czyli tego, co współcześnie zdecydowanie na >scenie< jest.

- Bekstejdż to także rezygnacja ze sztuki niosącej znaczenia „poza” – tej symbolicznej, alegorycznej, metafizycznej, egzystencjalnej, tej, która posiadając długą tradycję trwania jest niekiedy znacznie łatwiejsza w odbiorze. Piotr Makowski nie rezygnuje zupełnie z doświadczeń percypowanej rzeczywistości, przekłada je raczej na syntetyczną, „znakową”, strukturalną reprezentację tej rzeczywistości.

- Bekstejdż to także rezygnacja z przedstawieniowości, figuratywności, wszelkiego dosłownego realizmu, mimetyzmu - doprowadzona do celowej, świadomej skrajności. W tym przypadku ku satysfakcji wszystkich tych potrzebujących klasyfikacji, kategoryzacji w historii sztuki, usytuować można przynajmniej sporą część jego twórczości w długiej linii rozwojowej abstrakcji geometrycznej. Przy całej trafności i łatwości tego stwierdzenia, jakże ono niewiele tak naprawdę nam mówi…

- Bekstejdż to jednak nie tylko ciągła rezygnacja, która konotuje niezaprzeczalnie pejoratywnie bierne znaczenia. Piotr Makowski bowiem działa, aktywnie i świadomie wybiera. Co zyskuje?
- Permanentną grę z widzem, ale i z samą sztuką, której definicja i miejsce w społeczeństwie, kulturze poddane zostaje przewartościowaniu.
- Swoistą dekonstrukcję nacechowanych pojęć „Artysty”, „twórczego Geniusza”, które poddane zostają doszczętnej demistyfikacji.

Czy Piotr Makowski na bekstejdżu jest malarzem?

- tak. Przez większą część dnia obecny w swojej uczelnianej pracowni… Jak sam mówi, póki maluje cały czas nowe obrazy…jest malarzem. - nie. Malując bowiem przekracza nieustannie tradycyjnie pojmowaną technikę malarską; gra, bawi się, re-definiuje jakość samego płótna (jak w przypadku jednego z obrazów, który prezentowany jest na wystawie i który przewrotnie rozumieć można jako „fragmentaryczne malarstwo” z racji rozczłonkowanego płótna); przewartościowaniu poddaje także jednoznaczność samej techniki malarskiej, łącząc, mieszając, wprowadzając nowe, łącząc znane w mniej znane konfiguracje; nade wszystko wydaje się jednak, iż Piotr Makowski gra z samym pojęciem „malarskości” jako głównego wyznacznika, swoistego atrybutu Malarstwa (widać to wyraźnie na wszystkich prezentowanych na Jesionowej pracach). Tu i teraz. To, co widać. To, co jest… to linia, płaszczyzna, pole, Trójkąt, kropka, także kolor, ale wszystkie te elementy traktowane są strukturalnie, konstrukcyjnie, „architektonicznie” niekiedy, pozbawiając Malarstwo jego „epopeiczności”, narracyjności, ale i wspominanej właśnie „malarskości”. I pod żadnym pozorem nie stanowi to zarzutu. Piotr Makowski zyskuje bowiem nową, zdumiewająco atrakcyjną wizualnie, estetyczną jakość.

Na „Jesionowej” zaś, wymagający w stosunku do widza bekstejdż Piotra Makowskiego zasłużenie pojawia się wreszcie na scenie. Ciąg dalszy na pewno nastąpi…

Anna Drewa